Potwory w naszym domu

2018-12-14 09:51:51 (ost. akt: 2018-12-14 10:03:51)

Choć nie widać ich ani na pierwszy, ani nawet drugi rzut oka — pod naszym dachem, wspólnie, lecz nie zawsze w zgodzie z nami, mieszka przynajmniej tuzin rodzajów insektów i robaków. Mimo że niewidoczne, czasem mogą doprowadzić do niepotrzebnych szkód. Wroga, jak na wojnie, należy rozpoznać i znaleźć jego słabe strony. Nazywamy więc te potwory z imienia i radzimy, jak zniechęcić je do korzystania z naszego lokum.

Potwory w naszym domu
1. Karaluch i jego kuzyn prusak

Wyjątkowo wredne kreatury. Są bowiem bardzo silne i z wyjątkową łatwością przystosowują się do nowych warunków życia, w tym do kolejnych trucizn, które serwują im ludzie. Ich szybki cykl rozwojowy gwarantuje, że ze sporadycznych pojedynczych osobników w prędkim tempie nasze mieszkanie czeka inwazja. Nie bez powodu krąży po świecie legenda miejska, że karaluchy, zwane też karaczanami, przetrwały eksplozję bomby w Hiroszimie…!

Są o tyle niebezpieczne, że prócz odrażającej fizjonomii i uciążliwości towarzystwa — przenoszą też choroby: gruźlicę, tyfus, cholerę. Zarażają nawet larwami nicieni. Ponieważ kochają ciepło i wilgoć, wojnę z nimi zaczynamy od poprawy warunków higienicznych: jak najszybciej pozbywamy się śmieci, żywność zabezpieczamy w szczelnych pojemnikach i stosujemy bezpieczne dla zdrowia, ale w miarę silne środki czyszczące.

Zmasowany atak na karaluchy i prusaki to nie jest bitwa na jeden raz. Dezynsekcję musimy powtórzyć co 7-8 tygodni w przypadku karaluchów i nawet co 3-4 tygodnie w przypadku prusaków. Gdy karaluchy lub prusaki zaatakują dom wielorodzinny — pożądane efekty przyniesie wyłącznie zaangażowanie mieszkańców całego bloku.

2. Mrówka faraona

Nie bardzo wiadomo, który konkretnie faraon odpowiedzialny jest za egzystencję i działalność tego szkodnika. Całkiem możliwe, że żaden, ale faktem jest, że armia tych mrówek potrafi skutecznie obrzydzić człowiekowi życie. Orężem w walce jest ponownie maksymalna higiena. Na i w szafkach, na podłodze i w ogóle nigdzie nie ma prawa zalegać absolutnie żaden okruszek. Nie mówiąc o większych odpadkach. Żywność chowamy najlepiej do lodówki, a te produkty, które lodówki nie lubią — wkładamy do naczynia, które następnie umieszczamy w kolejnym naczyniu wypełnionym wodą. Mrówka faraona po prostu tej fosy nie sforsuje. By zaoszczędzić dziecku kontaktów z taką fauną, nóżki łóżeczka smarujemy wazeliną. To samo możemy wykonać z nogami od stołu — kolejna przeszkoda, której mrówka nie pokona. Przemarsz szkodników z innych lokali do naszego uniemożliwi też bardzo szczelne zalepienie rur centralnego ogrzewania w miejscach ich styku ze stropem i podłogą. Gipsem klajstrujemy też wszelkie szpary przy drzwiach wejściowych, futrynach okien i drzwi balkonowych. Mrówki faraona wędrują bowiem nie w rurach, ale po nich — szczelne zalepienie wszystkich szpar to jedna ze skuteczniejszych barykad.



3. Mól ubraniowy i odzieżowy

O ile z molami książkowymi nie mam absolutnie żadnego problemu, ba! wręcz sama się do nich zaliczam — o tyle obecność w domu mola ubraniowego już nie wywołuje we mnie aż takiego entuzjazmu…! Mól ubraniowy jest żółtawy w kolorze, przy czym ten pancerzyk połyskuje. Samice prawie wcale nie używają skrzydeł. Latają więc samce, a rozpiętość ich skrzydeł sięga nawet 11 mm. Z kolei samice składają jaja najczęściej na wełnianych tkaninach i warto wiedzieć, że przy sprzyjających warunkach atmosferycznych w ciągu roku tuż obok, w naszej szafie na świat mogą przyjść 4 kolejne pokolenia moli.



Od wieków w walce z molami używano naftaliny lub specjalnych do tego celu preparatów dostępnych w sklepach. Można też w szafie powiesić woreczek z lawendą, zielem angielskim i skórką cytryny. Czasem starczy aromatyczne mydło. Warto jednak przede wszystkim wiedzieć, że w przeciwieństwie do moli książkowych — mole odzieżowe nie znoszą zapachu farby drukarskiej, więc jednym ze skuteczniejszych domowych sposobów na pozbycie się tych żyjątek jest zwyczajne wyłożenie półek szafy gazetami, choćby przeczytaną od deski do deski „Gazetą Olsztyńską”…!

4. Pluskwa domowa

Wśród wszystkich niepożądanych potworów pod naszym dachem pluskwa jest zwyczajnym wampirem. Prowadzi bowiem nocny tryb życia i żywi się krwią ludzką. Człowieka i egzystencję w jego otoczeniu pluskwy po prostu kochają i to nic, że bez wzajemności. Adaptują się w naszych mieszkaniach i domach nader chętnie, rozmnażają jeszcze chętniej i, niepilnowane i nietępione, w krótkim czasie potrafią wyhodować całe szwadrony śmierci.

Jeśli ktoś zauważy w swoim lokum nieznanego owada — podajemy rysopis: pluskwa ma kształt owalny, a kolor czerwonobrunatny lub purpurowy. Jej odwłok jest mocno spłaszczony i zwęża się ku przodowi. Dobrze też widać jej czułki i mikroskopijne włoski na łbie. Dorosła pluskwa ma ok. 4-6 mm długości, a młoda jest przezroczysta i blado-biała. Jaja pluskwy są mlecznobiałe, a ich długość to ok. 1 mm.

Z powodu dużego przywiązania pluskiew do osobników rodzaju ludzkiego ich tępienie wymaga środków chemicznych: płynów, aerozoli, proszków, odstraszaczy elektrycznych i wszelkich innych pułapek. Całkiem możliwe, że jednak polegniemy i zmuszeni zostaniemy do wynajęcia firmy specjalistycznej.

5. Roztocza

Choćbyśmy nie wiem jak kochali higienę i sterylną czystość, roztocza w naszym domu mieszkają na mur beton! Są to niewielkie pajęczaki — ich „wzrost” nie przekracza 1 mm. Szczególnie uwielbiają nasze łóżka, meble, dywany i zasłony oraz zwyczajny kurz domowy. Żywią się martwym naskórkiem człowieka. Idealne warunki do rozwoju roztocza to temperatura 22-25 stopni C i wysoka wilgotność powietrza: jakieś 60-80 proc. Sama ich obecność, ponieważ nie są widoczne, nie jest tak uciążliwa jak choćby karaluchów lub moli. Jednakże białko, które znajduje się w odchodach roztoczy, jest jednym z najczęściej uczulających człowieka alergenów: wywołuje katar sienny, drapanie w gardle, napady duszności czy zmiany skórne i z tego powodu trzeba się ich pozbyć.


Łatwo powiedzieć…! Oczywiście, pomaga odkurzanie, pranie, wietrzenie — higiena i czystość ogółem. Jednak najskuteczniejszym sposobem na roztocza jest… zamrażanie! Bieliznę pościelową, poszewki, koce i pluszowe zabawki co jakiś czas trzeba zostawić w zamrażarce. Od razu zaznaczam: w zamrażarce, nie w lodówce — w tej ostatniej jest zbyt ciepło, by roztocza na zawsze zabić. Tak zamrożone pajęczaki wyjmujemy rano, dokładnie płuczemy i suszymy. Na jakiś czas jest spokój…

6. Pająk

Pająki lgną do naszych domów szczególnie, gdy mieszkamy w miejscach wilgotnych, blisko lasu, parku lub na niskim piętrze.
Warto wiedzieć, szczególnie w obliczu pięknej, złotej jesieni, że pająk jakiego by nie był gatunku — nienawidzi zapachu kasztanów i żołędzi. A zatem już dziś ustawmy w naszych oknach koszyczki z tymi owocami — ucieszą oko i odstraszą nieproszonych gości. Okna i drzwi można też dodatkowo wysmarować sokiem z cytryny, można nim też spryskać kąty i zakamarki naszego mieszkania. Cytryn pająki też nie lubią. Należy tylko uważać, by sok nie poplamił ścian lub parapetów.


7. Mucha domowa

Nie ma na tej Ziemi miejsca, gdzie nie byłoby muchy! Jak wygląda — wie każdy. Wprawdzie nie gryzie, nie żądli, nie kłuje i nie wysysa krwi — ale jest bardzo niebezpieczna. Żeruje bowiem na padlinie lub kale i przenosi wiele chorób wywoływanych bakteriami, wirusami lub pasożytami: salmonellozę, cholerę, dur brzuszny — by wymienić te najczęstsze. Dość powiedzieć, że jedna mucha może na swoim ciele przenosić ponad milion bakterii! Wystarczająco dużo, by tępić muchy na każdym kroku. Moskitiera, kurtyna powietrzna, lampa na muchy — to podstawy uzbrojenia. Bardzo skuteczne są też lepy, szczególnie te wyposażone dodatkowo w substancje wabiące. Kilka dni działania takiego lepu, w połączeniu z innymi metodami powinno bardzo mocno zdziesiątkować szeregi wroga!
mmb

Komentarze (0)

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB