Wiosna na trawniku

2019-03-01 09:26:33 (ost. akt: 2019-03-01 09:38:02)

Mimo że kalendarzowa zima wciąż jeszcze trwa i obowiązuje — przyroda najczęściej wie swoje o wiele lepiej. Przykładowo, nie bacząc na nazwę „luty”, krokusy i szafirki w moim ogródku już postanowiły wyjrzeć na światło dzienne…!

Wiosna na trawniku
Ale wiosna w ogrodzie to nie tylko przyjemny dla oka widok świeżych pędów i skulonych główek najwcześniejszych kwiatów. To także ta pora, gdy w ruch muszą iść miotły, grabie, sekatory i taczki. A w ostatnich latach także elektronarzędzia. Ostatecznie pasji do tyrania w stercie zmurszałych liści nikomu nie będziemy odmawiać, ale jeśli można wszystkie ogrodniczo-porządkowe prace wykonać bez ocierania potoków potu z czoła — dlaczego nie…?!

Zacznijmy od trawnika. Oczko w głowie wielu, ale i przyczyna niejednego bólu głowy…! Całe poprzednie lato grabiliśmy, przycinaliśmy, pielęgnowaliśmy bez małe każde ździebełko z osobna — a tu koszmar! Pół biedy, kiedy wszystko okryte było pierzyną śniegu. Tymczasem temperatura z dnia na dzień wyższa, ruszyły pierwsze roztopy i oczom naszym ukazał się widok nędzy i rozpaczy…!

Po zimie trawnik mógł przede wszystkim ulec uszkodzeniom mrozowym. W czasie mrozów darń odrywa się bowiem od podłoża, a gromadząca się pod nią woda na przemian zamarza i odmarza, przez co podnosi darń do góry. Ta oderwana od korzeni darń wiosną najczęściej usycha.

Kolejny problem z pozimowym trawnikiem to pleśń śniegowa. Najczęściej występuje na trawnikach z przewagą życicy trwałej lub wiechliny łąkowej, a jej powstawaniu sprzyja długotrwała, gruba i zaskorupiona pokrywa śnieżna. Widocznym objawem pleśni jest grzybnia wokół uszkodzonej powierzchni, która wychodzi w czasie wysokiej wilgotności.

Duże spustoszenie sieje także krecik, wdzięczne zwierzątko, który szczególną aktywność wykazuje pod koniec jesieni, czyli gdzieś w ostatnich dniach października, bo to wtedy przygotowuje się do przetrwania zimy. Ponownie aktywność kretów wzrasta wiosną, kiedy to w żyznej i wilgotnej glebie pojawiają się liczne larwy i pędraki, które są dla nich przysmakiem. A zaręczam: liczne kretowiska, które niekiedy pojawiają się na trawniku po jednej tylko nocy — niejednego doprowadziły do zawału lub innych uszczerbków na zdrowiu…!

Jeśli chcemy zatem zachować dobre zdrowie i rzeczywiście nie urobić się po pachy, do porządków w ogródku lub na działce musimy podejść metodycznie i z rozsądkiem. Trzeba go wygrabić, usunąć zanieczyszczenia i tzw. filc. Potem powinniśmy go nawieźć, przyciąć i odchwaścić. Na sam koniec natomiast zostawiamy dosiewanie nasion trawy, szczególnie na pozostałe po zimie „łyse” placki — tak, by latem cieszyć się rzeczywiście bujnym i gęstym dywanem soczystej zieleni.

Sprzątanie

Zaczynamy od wygrabienia trawnika ostrymi grabiami. Usuwamy w ten sposób nie tylko suche źdźbła trawy czy naniesione zimą liście i inne zanieczyszczenia, ale przerywamy także rozłogi i splątane pędy traw. To one tuż przy ziemi tworzą wspomniany filc, która nie dość, że nie przepuszcza powietrza i zatrzymuje wodę — to jeszcze dodatkowo sprzyja rozwojowi chorób grzybowych. Na starszych trawnikach warstwa filcu bywa szczególnie gruba — wtedy musimy przeprowadzić wertykulację. Ten zabieg polega na równomiernym nacięciu darni na głębokość 2-3 cm i w ten sposób umożliwia dostęp powietrza i wody do korzeni. Pewnie, że można to zrobić ręcznie, choćby nawet i scyzorykiem — ale po co się męczyć? Wystarczy, że nabędziemy wertykulator: urządzenie wyposażone w obracające się na wałku noże lub rodzaj grabi o bardzo ostrych zębach.

Odżywianie

Intensywny i gęsty wzrost traw zapewnia nam specjalistyczne nawozy do trawników. Oczywiście, możemy też rozsypać, a potem rozgrabić warstwę kompostu grubości ok. 1 cm — ale musimy pamiętać, że najpierw trzeba go rozłożyć i przesiać przez siatkę o małych oczkach.

Kiedy nasza trawka osiągnie zawrotny wzrost 8-10 cm — musimy skosić trawnik, skracając go do wysokości 4 cm. Niższe cięcie spowoduje intensywny rozwój mchu. Spowoduje też konieczność częstszego i bardzo regularnego podlewania.

Powietrze dla trawnika

W tych miejscach, które często służą nam za ciągi komunikacyjne — a więc są najbardziej narażone na deptanie, podłoże prędko zbija się i trawa nie chce rosnąć. Znów warto wtedy zwrócić się w stronę elektronarzędzi i przeprowadzić przy pomocy aeratora zabieg aeracji. Ten zabieg to nic innego jak dodatkowe napowietrzenie trawnika, a aerator — to urządzenie z rurkami lub kolcami, które ponakłuwa glebę na głębokość 10-15 cm.

Na wspomnianych już pustych, czyli „łysych” miejscach trawę dosiewamy. Najlepiej jest, gdy użyjemy takiej samej mieszanki, jaka posłużyła do założenia trawnika. Wtedy mamy największą szansę na uzyskanie pięknej, jednolitej murawy.

Nierówna walka z chwastami

Jeśli marzeniem naszego życia i głównym celem naszej egzystencji jest gładka, jednolita murawa — nie ma to tamto. Należy iść na wojnę z wieloletnimi chwastami. Sposobem bardzo pracochłonnym, ale jednocześnie bardzo skutecznym jest usuwanie ich ręcznie. Musimy jednak pamiętać, że w glebie nie mają prawa pozostać nawet najmniejsze fragmenty korzeni lub kłączy.
Magdalena Maria Bukowiecka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB